Oddzielili ciê, syneczku, od snów, co jak motyl dr¿±,
haftowali ci, syneczku, smutne oczy rud± krwi±,
malowali krajobrazy w ¿ó³te ¶ciegi po¿óg,
wyszywali wisielcami drzew p³yn±ce morze.
Wyuczyli ciê, syneczku, ziemi twej na pamiêæ,
gdy¶ jej ¶cie¿ki powycina³ ¿elaznymi ³zami.
Odchowali ciê w ciemno¶ci, odkarmili bochnem trwóg,
przemierzy³e¶ po omacku najwstydliwsze z ludzkich dróg.
I wyszed³e¶, jasny synku, z czarn± broni± w noc,
i poczu³e¶, jak siê je¿y w d¼wiêku minut - z³o.
Zanim pad³e¶, jeszcze ziemiê prze¿egna³e¶ rêk±.
Czy to by³a kula, synku, czy to serce pêk³o?
20. III. 1944 r.



